7/05/2014

♥ LOSE YOUR LINGERIE & BREAKFAST IN BED

Cześć Dziewczyny!

Lakiery Rimmel z kolekcji Rita Ora zawojowały blogosferę - piękne kolory przyciągnęły uwagę wielu osób, moją oczywiście również.
Ja wybrałam dwa kolory - Breakfast In Bed i Lose Your Lingerie.
Jak się sprawują?

Seria Rita Ora ma gruby, zaokrąglony pędzelek i mega gęstą konsystencję, z którą nie potrafiłam sobie poradzić. Ciężko manewrowało mi się przy skórkach. Przez to też trudno było uzyskać cienką warstwę, a co za tym idzie schnięcie też wymagało trochę dłuższego czasu.
Na szczęście oba lakiery potrzebowały tylko dwóch takich warstw.

Na pierwszy rzut Lose Your Lingerie - mocno rozbielony, piękny, jasny róż. W buteleczce z shimmerem, na paznokciach już bez, ale to mi akurat odpowiada.




Drugi z nich to Breakfast In Bed - miętusek, który w buteleczce też ma shimmer, ale on także znika po naniesieniu emalii na paznokieć.


Tutaj widać jak mam brzydko pomalowane przy skórkach, po prostu nie dałam inaczej rady.



Są piękne - mówię o kolorach. Ale co z tego, jak współpracuje się z nimi tak topornie.
Myślicie, że dolanie do niego bezbarwnego lakieru poprawiłoby stan?

Buziaki,
Karola


7/04/2014

♥ NUDNY NUDZIAK?

Cześć Dziewczyny!

Jak Wam mija ostatni dzień pracy w tygodniu? :)
Mi wcale nie nudno jak by wskazywał tytuł posta :)

Dzisiejsza notka będzie o lakierze Inglot nr 715. W oryginale emalia o wykończeniu matowym - a u mnie w błysku :)


Dlaczego nie pokazuję Wam go w macie? Bo nie lubię, a wykończenie matowe ściera się w ekspresowym tempie.
Lakier schnie szybko, ale tak jak napisałam, wolę kiedy lakier ładnie błyszczy, dlatego też zawsze pokrywam go topem nabłyszczającym.


Pędzelek ma cienki, ale sprawnie się nim operuje, kryje przy dwóch warstwach.


Dla mnie jest to nudziak idealny - moje dłonie wyglądają w tym jednym odcieniu najlepiej, a próbowałam już naprawdę wielu - i oddawałam, bo mi nie pasowały.


Wytrzymuje nieźle, jest świetny pod wzorki, a i sam wygląda super.
Jakie inne kolory z Inglota polecacie do wypróbowania? 

Mój weekend zapowiada się urodzinowo (Szwagier :) - w planach mam upieczenie tortu)
a Wy planujecie jakiś odpoczynek?

Miłego weekendu!

Buziaki,
Karola

FBBloglovinTwitter


7/03/2014

♥ FIOLETOWY GOLDENEK

Cześć Dziewczyny!

Co u Was słychać? Jak mijają pierwsze dni 'wakacji' ;)
U mnie młyn - przygotowania do wyjazdu wraz z moimi Mażoretkami na festiwal trwają, dopinam ostatnie szczegóły, nowe stroje mają dotrzeć na dniach, przygotowuję materiały promocyjne i w przyszłym tygodniu wyruszamy na podbój Francji :)

W lakierowym 'świecie' u mnie fioletowo - obok różu to moje ostatnie typy jeśli chodzi o kolory na paznokciach - ubraniowo jest w tym temacie słabo, bo mój ulubiony kolor to czarny ;) choć walczę z tym ;)

W dzisiejszej notce kolejna buteleczka od Golden Rose z serii Rich Color - tym razem z nr 106 i duże kryształki Swarovski w kolorze Crystal AB.


W takim zdobieniu wybrałam się na wesele - więc oczywiście miało być błyszcząco i tak też było, ponieważ Swarovskie błyszczą w sztucznym świetle jak dzikie! :)
Na co dzień taka wielkość kryształków byłaby zdecydowanie nie do przyjęcia - są duże i choć nie zaczepiają o ubrania, to mimo wszystko u mnie w pracy 'nie przejdą'.


Sam lakier nakłada się jak większość z tej serii - bezproblemowo. Tutaj jedna warstwa dałaby generalnie radę, ale dwie nadają głębi koloru i jakoś dla mnie wygląda po prostu lepiej :)

Schnie przyzwoicie, ale ja wolę jednak gdy top nada lakierowi blasku.
Na zdjęciach widzicie paznokcie na 3 dzień po pomalowaniu - trwałość więc niezła, co? :)


W sztucznym świetle lakier nabiera ciepłego odcienia. Dostaje więcej różowych tonów.
Na zdjęciach tego nie widać niestety, ale kryształki błyszczą nieziemsko - i są wielorazowego użytku (o ile ich nie zgubimy)!


♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Czy jest jakaś francuska marka lakierów, których nie możemy dostać w PL?
Chętnie kupiłabym sobie kilka buteleczek :) Dajcie mi koniecznie znać!

Buziaki,
Karola

FBBloglovinTwitter

7/02/2014

♥ RÓŻOWY DELIKATES

Po 'chwilowej' nieobecności wracam ze swatchem kolejnego lakieru z mojej skromnej kolekcji :)

Co dzisiaj?
Golden Rose Rich Color z numerem 46 to pastelowy, delikatny róż ze srebrnym pyłkiem, który, choć jest mocno widoczny w buteleczce, na paznokciach nie daje o sobie aż tak znać.


Pędzelek w tej kolekcji jest szeroki i dość gruby, ale płaski. Przy wąskich paznokciach praktycznie jednym pociągnięciem jesteśmy w stanie pomalować płytkę. Dobrze manewruje się nim przy skórkach, choć ja mam tendencję do malowania w pośpiechu - więc tak czy tak mam 'upaprane' wszystko wokół ;)

Lakier kryje po 3 warstwach - sporo - ale mało jest lakierów w takim odcieniu świetnie kryjących. Pierwsza warstwa schnie dosyć szybko, ale następne mają już problem - w tym przypadku top Seche Vite oczywiście pomógł.
Sam lakier na paznokciach trzyma się dobrze - przy takim kolorze nawet starte końcówki nie odznaczają się wyraźnie. A ja zmywam zazwyczaj po dwóch dniach noszenia, także trwałość w moim przypadku nie ma aż tak wielkiego znaczenia :)


Cena buteleczki wynosi 6,90 zł za 10,5 ml - czyli bardzo przyzwoicie. Generalnie firma Golden Rose nie ma drogich lakierów, kosmetyki należą raczej do średniej półki cenowej, ale buteleczki z emaliami maja wyjątkowo udane.
Poza tym wprowadzają coraz to nowe kolekcje - także ciągle jest szansa na coś nowego w rozsądnej cenie :)


Różowości noszę ostatnio często - coraz bardziej opalona skóra dłoni wygląda fajnie i letnio w takich kolorach. Poza tym dłonie mają schludny wizerunek i jest to świetna alternatywa dla kobiet, które w pracy nie mogą nosić zbyt krzykliwych paznokci.

Ja lubię, a Wy?

Buziaki,
Karola

FBBloglovinTwitter


6/16/2014

♥ MAXIMILLIAN STRASSE-HER

Essie Maximillian strasse-her  to mój pierwszy essiak :)

Byłam mega podekscytowana, kiedy rozpakowałam zamówioną paczkę - tyle naczytałam się o świetności tych lakierów, a do tej pory miałam tylko top Good to Go, który sprawował się super.
Top kupowałam w Hebe, ale cena lakierów Essie nie jest najniższa, więc nie chciałam kupować na próbę czegoś, czego użyję raz.
Za swój egzemplarz zapłaciłam jakieś 12 zł na allegro.

Kolor trochę pomiędzy - niby szary, ale z zielonymi podtonami. Lakier zdecydowanie uniwersalny i idealny jako tło, bardzo spokojny.


Lakierem maluje się super! Mam wersję profesjonalną z cieniutkim pędzelkiem i rzadką konsystencją. Wysychał szybko, ale dla błysku i pewności dodałam Seche Vite.

Malowałam na długich paznokciach, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia - podczas zajęć z moimi Mażoretkami złamałam wskazującego pazurka i musiałam je skrócić.

Chciałam Wam pokazać kolor, a że lakier na wskazującym palcu właśnie miał uszczerbek, domalowałam jakieś pseudo-kwiatki.


Do kwiatków użyłam Golden Rose do zdobień - biały i widoczny na poniższym zdjęciu Bell Air Flow Lotus Effect - żółty (kupiony w Biedronce).


'Zdobienie' niesamowicie proste, ale fajnie mi zagrało z Essie Maximillian strasse-her!



Jak radzicie sobie z lekko uszkodzonym lakierem? Zmywacie czy ozdabiacie go, by posłużył dodatkowy dzień? :)

Buziaki,
Karola

FBBloglovinTwitter

6/15/2014

♥ DUPKI? :) - ESSENCE I GOT A CRUSH ON BLUE! VS. MIYO BABY BLUE


Na dzisiaj mam dla Was małe porównanie - w sumie moje pierwsze :) 

Kupując lakiery do paznokci zawsze się zastanawiam 10x czy czasem nie mam już takiego koloru w kolekcji. I w wielu przypadkach wychodzi na to, że już mam taki lakier w podobnym odcieniu (lub, co gorsze - identyczny ;)), co więcej - że jeszcze nie był używany ;)

Problem pojawia się kiedy pojawiają się limitowane serie - i nie mogę przejść obojętnie - bo przecież za chwilę może nie być już tych limitek i 'biorę' na gorąco jakiś jeden kolor, albo trzy ;) 

Tak było w przypadku limitowanki w pastelowych kolorach Essence Love Letters - załapałam się na tylko jedną buteleczkę - I got crush on blue! 


I got crush on blue! to rozbielony błękit - który na pierwszy rzut oka wyglądał bardziej szaro niż błękitnie. Wiankowa przyniosła do domu, wzięła tipsa do szybkiej próby i okazało się, że już gdzieś taki kolor widziała. Miyo Baby blue wyglądał praktycznie tak samo! Jest minimalnie ciemniejszy.

Różnią się oczywiście pędzelkiem - Essence ma gruby, ale płaski i prosto ścięty pędzelek, natomiast Miyo cienki i dosyć krótki. Mi lepiej malowało się Miyo, a to dlatego, że wygodniej było nim manewrować przy skórkach i nie nabierał zbyt dużo lakieru.


Jeśli chodzi o krycie to oba sprawują się tak samo - pierwsza warstwa smuży, a druga wszystko wyrównuje i pokrywa pięknie płytkę paznokcia.

Czas schnięcia u mnie jest nie do sprawdzenia - po prostu nakładam wysuszacz (stąd ściągnięcie lakieru na niektórych paznokciach).


W kategorii dostępność wygrywa Miyo Baby blue - można go kupić na stronie producenta KLIK, a Essence I got crush on blue! już jest właściwie nie do zdobycia.


A Wam, który z lakierów bardziej przypadł do gustu?
Lubicie takie delikatne niebieskości? :)

Buziaki,
Karola

Ps. zapraszam też na instagrama, pinterest i śledzenie na bloglovinie:

FBBloglovinTwitter

6/13/2014

♥ BABY, YOU'RE A FIREWORK!

W dzisiejszym poście fajerwerkowy glitter od Essence.

Co mówi producent?
"elektryzujący efekt! modne i sensacyjne efekty: błyszczące drobinki, metaliczny błysk, jeans style albo holograficzny blask w połączeniu z intensywnymi kolorami: turkusowym, różowym czy grafitowym dają wyjątkowy efekt. lakiery effect dają wysokie krycie i są super proste do nałożenia – manicure 3D z efektem WOW! "


Kilka technicznych informacji:
- na zdjęciu mam 3 warstwy (ale i tak widać prześwity)
- lakier to zmielony różowy brokat opalizujący na złoto i fioletowo
- trzyma się w stanie idealnym dwa dni, po czym ścierają się końcówki, po 3 dniu zmyłam
- czasu wysychania nie sprawdzam nigdy - nie mam na to nerwów ;) Seche mi pomaga :)
- cena: 8,99 zł w Naturze

Lakierem maluje się przyzwoicie, konsystencja jest ok, nie rozlewa się na skórki (zresztą nawet gdyby, to lakier jest jasny, więc i łatwiej go stamtąd usunąć). Nałożyłam 3 warstwy, ale myślę, że lepiej w swojej roli spełni się będąc top coatem - na jakimś różu, bieli, fiolecie - wyglądać będzie bardziej efektownie, gdyż na 'sucho' wygląda po prostu przeciętnie.
Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś kompletnie innego - bardziej iskrzącego, bijącego po oczach brokatu, a jest tak sobie, dopiero na zdjęciach z lampą pokazuje trochę pazura.

Zdjęcie w cieniu:


Zdjęcie w słońcu:


Zdjęcie z lampą:



Co o nim myślicie?

Buziaki,
Karola