Ale nie powiem co jest do wygrania :)
Zrobimy niespodziewankę!
Co parę dni uchylę rąbka tajemnicy aż do losowania.
Candy będzie składało się z paru części - każdy znajdzie coś pewnie dla siebie :)
Od razu mogę powiedzieć, że część będzie powiązana z moją 'działalnością' blogową :)
Zasady gry są takie same jak wszędzie:
-komentarz pod tym postem
-podlinkowane zdjęcie, które znajduje się powyżej
-oraz dodanie mnie do obserwowanych
- 'bezblogowi' również mogą wziąć udział - wystarczy podać e-maila
Update: Zmieniam jedną zasadę - już nie jest obowiązkowa - możecie a nie musicie (bo chyba niektórzy mogą być przerażeni pisaniem eseju ;) ) napiszcie jaka była największa niespodzianka (bądź po mojemu niespodziewanka :) ) w Waszym życiu - najciekawsza odpowiedź - moim zdaniem - zostanie dodatkowo nagrodzona :)
Zapisy od teraz do 1 grudnia do godziny 24 :)
Dnia następnego - losowanie!
Serdecznie zapraszam do udziału w zabawie!

no to staję pierwsza do kolejki!
OdpowiedzUsuńJaka była największa niespodzianka? były dwie: jedna bardzo kiepska...i tej chyba nic nie pobije ...to wtedy jak się okazało że moja droga do szcześcia będzie bardzoooo długa( ale może jednak się uda zostać mamą) a z przyjemnych niespodzianek to pewna ciężka paczka na poczcie otwierana z drżeniem rąk i ze łzami ;-) wspaniały komplet kawowy od przyjaciółki z motywem ukochanego Klimta! pozdrawiam serdecznie!
Generalnie w moim życiu nie miałam wielu niespodzianek. Pamiętam jedną i tego dnia nie zapomnę do końca życia. Siedzę sobie w pokoju na dywanie, bawię się czymś tam i nagle wchodzi mój tata i wyciąga spod kurtki pięknego małego pieska - moje wielkie marzenie, które, jak tata powiedział wcześniej, miało się nigdy nie spełnić. Miałam wówczas chyba z osiem lat. Popłakałam się z radości chyba pierwszy i jak dotąd ostatni raz w życiu.
OdpowiedzUsuńMam wielką chrapkę na Twoje Candy. Szkoda, że tak długo karzesz czekać.
niespodzianka... mnóstwo ich było ale jakoś trudno mi sobie je przypomnieć. Chyba jesień i zbliżający się listopad zanurzyły mój umysł i duszę w źródle totalnej beznadziejności ;)
OdpowiedzUsuńByły drobne niespodzianki z czasów dzieciństwa-piesek podarowany naszej trójce, kochany Dżekuś który towarzyszył nam przez całą młodość, odszedł w sędziwym wieku lat 17 po moim ślubie. Smutek wielki.
Inna niespodzianka-nasz pierwszy komputer Commodore :))) jaka była radość ogromna i liczne kłótnie, przepychanki-teraz ja teraz ja :))) wspominam to z łezką w oku.
Kolejne niespodzianki już w życiu dorosłym nie były miłe. Największy szok to poronienie, życie mnie tak "zaskoczyło" aż trzy razy i za każdym razem bolało bardziej. Potem kolejny buch w głowę-dzieci mieć nie będę.
Mym celem nie jest jednak wpadanie w smutne tony więc wytężam umysł by przypomnieć sobie jakąś niespodziankę która sprawiła mi radość.
Ostatnie tygodnie spędzam opiekując się półtorarocznym bratankiem męża. Wielką niespodzianką i zaskoczeniem było dla mnie gdy po kilku dniach naszych wspólnych zabaw, po powrocie jego mamy z pracy-zamiast ucieszyć się zaczął ją wypychać z pokoju, z mieszkania :)) tak mu dobrze z ciocią było. A wczoraj-posadziłam go na kolanach i zakładałam kapcioszki a on się do mnie odwrócił, uśmiechnął się słodko i dał mi buziaka. Ten całus był niespodzianką i zaskoczeniem wielkim, trzymam ten moment w sercu i wracam co jakiś czas uśmiechając się.
Największa niespodzianka hmmm to chyba jak mały kiciuś sam wbiegł nam do mieszkania i rodzice powiedzieli, że go zatrzymamy, dzis jest największym łobuzem świata, nikt nie zna tak szalonego kota ;) to też niespodzianka haha:)
OdpowiedzUsuńz chęcią wezmę udział w candy.
OdpowiedzUsuńja się zapisuje a o niespodziance dopisze na dniach, bo dziś już mi chyba mózg nie pracuje ;)
OdpowiedzUsuńz pozdrowieniami
Anima
W blogowym świecie największą niespodzianką było wygranie pierwszy raz candy:
OdpowiedzUsuńhttp://g-a-scrapbooking.blogspot.com/2010/11/candy-grudniowe.html
Największą niespodzianką był na pewno Smyk. Wyczekaną i wymodloną, ale tak zaskakującą, jak nic przedtem ani nic potem. I jaki miły był, że począł się dokładnie w czwartą rocznicę naszego ślubu... ;)
OdpowiedzUsuńI ja sie zapisuję na candy :) co do niespodzianki, to dla mnie najlepsza była, gdy wyjeżdżałam na studia, a przyjaciele zrobili mi imprezę niespodziankę i dostałam na pamiątkę misia, który miał mi dotrzymywać towarzystwa w trudnych chwilach. Misia mam do dziś i dobrze sie spisuje :)
OdpowiedzUsuńI ja się zapisuję! :)
OdpowiedzUsuńZapomniałam o niespodziance... Dla mnie największą niespodzianką było to, gdy ostatnio dostałam ze szpitala książki "edukacyjne"! Nigdy bym się tego po nich nie spodziewała!
OdpowiedzUsuńChyba jeden raz udało mi się wygrać w zabawie CANDY, chętnie spróbuję kolejny raz. Może tym razem ....
OdpowiedzUsuńNo to raz kozie śmierć. Największą niespodzianką mojego życia jest Lidzia (przecież się zabezpieczyliśmy!) Miałam już swoje ukochane wymodlone dziecko - Julię i inne nie były planowane. Ale Lidzia zmienia świat wokół siebie i mój świat od 6 lat ciągle się zmienia:) Nie będę upiększać - na początku to nie była miła niespodzianka (jak damy radę?). Ale teraz wstaję rano z uśmiechem i pytam "Co dziś się zdarzy?" (bilans wczorajszego dnia: wylana herbata, kawa i czerwone wino).
OdpowiedzUsuńDotarłam przypadkiem i aż zdębiałam...mogło mnie ominąć takie cudne candy!!!
OdpowiedzUsuńUstawiam się więc w kolejce...licząc na łut szczęścia:)
Pozdrawiam słonecznie:0
Kasia
cudnie! zapisuję się. a co do niespodzianki...to raczej zaskakująca sytuacja... jestem osobą która wierzy w potęgę Run. Kiedyś jednak traktowałam to bardziej..szczeniacko nie zdając sobie sprawy z konsekwencji (nie ważne czy to były runy czy jak kto woli zbieg okoliczności itp). nosiłam ze sobą sygil na przyciąganie mężczyzn (proszę się nie śmiać) - byłam szczeniakiem który marzył o miłości i nie rozróżniał "chłopaka" od "ukochanego na śmierć i życie". Tak czy inaczej gdy nosiłam ów przygotowany sygil, a w zasadzie bindrunę, rzeczywiście często byłam "w centrum uwagi" facetów co zwykle nie miało miejsca - i nie miało to nic wspólnego z ośmieleniem się itp jak sobie to pewnie tłumaczą niedowiarki. tak czy inaczej, pewnego razu w parku na "schadzce" ze znajomymi na małe % kolega mnie prosi na bok i wyjaśnia że mnie jest we mnie zakochany, że chce mieć ze mną dzieci (miałam wtedy jakieś 17 lat!!), ożenić się ze mną, że jest mną OCZAROWANY (ciekawy dobór słów..) itd itd. Po tym "wyznaniu" normalnie zdębiałam i wrosły mi korzenie. rzecz w tym że chłopak ani mi się nie podobał a w dodatku miał dziewczynę - wiedział że to tylko zauroczenie ale przyznał się ze nie umie sobie z tym poradzić. oczywiście dokładnie sobie wszystko wytłumaczyliśmy i wiedzieliśmy że mu minie bo kocha swoją dziewczynę. wszystko skończyło się dobrze, a do dziś jego wspaniała dziewczyna (choć po tych kilku latach akurat już ze sobą nie są bo chłopak był conajmniej "niedojrzały") jest moją dobrą znajomą. ale jaka jest puenta. bez względu na to CO spowodowało taki wybuch namiętności ze strony wielu wtedy facetów, dziś, już dojrzalsza traktuję Runy poważnie. - są one dla ludzi ale należy je traktować z szacunkiem. żyję z nimi na codzień i jeszcze mnie nie zawiodły. Nie będę nikogo do nich przekonywać. Jedni wierzą w Boga, inni są satanistami, ateistami inni wierzą tylko w siebie. Ja wierzę w to że człowiek tworzy świat- świat jest taki jacy są ludzie, ale już starożytne cywilizacje znały potęgę run. Ja również ją znam. A niespodzianką było to że nie doceniłam ich działania. Mówta co chceta. Ale to zdarzenie bardzo mną wstrząsnęło...no to koniec mojego wywodu :) pozdrawiam. a info o candy tu wg dat:
OdpowiedzUsuńhttp://malowanyimbryczek.blogspot.com/p/candy.html
Dołączam do kolejki po Candy.
OdpowiedzUsuńNiespodzianka? Ja żyję dla niespodzianek.
Uwielbiam być zaskakiwana przez życie, bliskich i tych nieznanych ludzi. Kiedyś otrzymałam w prezencie od chłopaka na ulicy zwykłego małego kasztanka (była jesień - jak teraz). Miał tak niesamowity wyraz twarzy jakby ten podarunek był dla niego najważniejszy w życiu, a ja niezwykle wyjątkowa. To było niesamowite, przez co najmniej tydzień nie mogłam ochłonąć. Nigdy więcej nie spotkałam tego człowieka i już nigdy więcej nie spotkała mnie taka niespodzianka. Szkoda... :(
Magda - magdowo
Uwielbiam niespodzianki - pod każdą postacią :) Dołączam do tej coraz dłuższej kolejki.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o najlepszą niespodziankę - hmm...ciężko wymienić. Ostatnio najbardziej mnie zaskoczyła moja Przyjaciółka...wpadła do mnie w piątek w nocy, obudziła telefonem gdy stałą pod bramą i zakomunikowała że mam spakować najpotrzebniejsze rzeczy na cały weekend... i pojechałyśmy zaszyć się w głuszy :) Lubię takie wypady z Nią, rzadko się widujemy, nie mamy zbyt wielu okazji do plotek...a takie weekendy od czasu do czasu są jak balsam dla ciała i duszy - pozwala się pośmiać, wypłakać, przewałkować wszystko co tas trapi i cieszy :D Uwielbiam takie i nie takie niespodzianki :)
Na takie candy to i ja z chęcią w kolejce stanę :)
OdpowiedzUsuńA największą niespodzianką jest chyba to, że zastanawiając się teraz co by to mogło być odkryłam, że to to, że mogę powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwa :)
no to i ja się zapisuję i jednocześnie do siebie zapraszam na candy http://zpotrzebytworzenia.blogspot.com
OdpowiedzUsuńa niespodzianka? hmm... taką ogromną niespodziankę miałam 8 miesięcy temu w moje ostatnie urodziny kiedy znajomi zrobili mi zabawę w "znajdź swój prezent" dostałam do ręki kopertę i część wytycznych gdzie mam iść. Tam po znalezieniu kartki gdzie udać się dokładniej stanęłam na przeciwko sklepu z rtv, otworzyłam kopertę i co się okazało? że mam odebrać swoje radio do samochodu :) To taka spora niespodzianka była, ale myślę, że czasem cieszą bardziej takie malutkie niespodzianki jak czyjś uśmiech, niespodziewane spotkanie, pyszne jedzonko przygotowane przez kogoś dla kogoś
Co szkodzi spróbować, zgłaszam się i ja...
OdpowiedzUsuńagn.grabowska@autograf.pl
Mój blog dopiero raczkuje i nie dotyczy rękodzieł, bardziej skłania się ku recenzjom ksiażek i tekstom własnym.
Niespodzianką i to ogromną było dla mnie wygranie konkursu na najlepszą recenzję książki ogłoszonego przez Instytut Książki dla członków DKK w 2008 roku. A jeszcze większą niespodzianką - "lokator" w brzuszku ;-)
Uwielbiam niespodziewajki, więc i mnie nie mogło zabraknąć :)
OdpowiedzUsuńhttp://kreatywnykacik.blox.pl/html
Co do mojej największej niespodzianki... Oświadczyny, które w pełnej konspiracji i tajemnicy przygotował mój obecnie już mąż :) Dokładnie w rocznicę związku, dokładnie o tej samej godzinie o której my się poznaliśmy... Popłakałam się wtedy jak dziecko - ze szczęścia :)
Moja wielka fantastyczna niespodzianka trwa do tej pory :) Zaczęło się od tego, że zapisałam się do szkoły artystycznej bo chciałam spełnić moje marzenie z dzieciństwa. Spotkałam tam świetnych nauczycieli i przyjaciół, którzy zastępują mi rodzinę, no i chłopaka. :)Nigdy bym nie pomyślała, że poznam tak wspaniałych ludzi. :)
OdpowiedzUsuńcirilla83@gmail.com
Mialam kilka niespodzianek w zyciu- wspanialych przyjaciol ktorzy wspierali ,oswiadczyny po krotkiej znajomosci mezulka i narodziny naszych dzieci - to ostatnie to byl cud i dar od Boga...z checia wezme udzial w Candy
OdpowiedzUsuńLubię niespodziwankowe rozdawajki:))
OdpowiedzUsuńZapraszam na swoją, aczkolwiek nie niespodziankową;)
Niespodziewanka życia??...hmmm...sama nie wiem, a może być niespodzianka z ostatniej chwili?
Bo ja np. nie wiedziałam, że istnieje złoty metal!! Mój synek do mnie dzis przychodzi i powiada- Mamo, zdobyłem w przedszkolu złoty metal za dobre sprawowanie;)) A to niespodzianka z tym kruszcem he he...
Niespodzianki są najfajniejsze, zwłaszcza przed mikołajkami:o)
OdpowiedzUsuńUstawiam się zatem w kolejeczce :o)
Witam ja też z przyjemnością staję w tej kolejce,lubią niespodzianki.Zapraszam do mnie http://zdnakuferka.blogspot.com/search/label/WYMIANKI
OdpowiedzUsuńJa też ustawiam się w tej długachnej kolejce:)
OdpowiedzUsuńA największą niespodzianką dla mnie (choć zabrzmi banalnie) jest macierzyństwo - prawie każdego dnia przynosi jakąś niespodziankę:) Pozdrawiam:)
http://eda-z-szafirowego.blogspot.com/
Witam
OdpowiedzUsuńTo i ja sie zapisuje :)
a niespodzianka ??? dwa wygrane konkursy foto
:)
zapraszam do mnie :)
Ja też chętnie się ustawię w kolejce :)
OdpowiedzUsuńmartyska22@gmail.com
Niesamowite cukierki :) mogę się poczęstować? pozdrawiam olenkaja.blox.pl
OdpowiedzUsuńZapisuję się!
OdpowiedzUsuńhttp://wilczejagody.blogspot.com/
Zgłaszam się : ))
OdpowiedzUsuńzygata.blox.pl
i ja z blogiem sie melduje
OdpowiedzUsuńTeż się zapisuję ! A o niespodziance myślałam całą noc i nic nie wymyśliłam.Chyba są one tak małe,że ich po prostu nie zauważam. Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuńhttp://najbardziejlubie.blogspot.com
z chęcią piszę się do kolejki. Moja niespodzianka? Pmiętacie erę telewizji czarno - białej? Pewnego dnia kiedy bogaty sąsiad robił dużą uroczystość w swoim mieszkaniu podrzucił nam kilka dużych rzeczy w celu zrobienia max przestrzeni. NAJCIEKAWSZYM "gadżetem" był kolorowy telewizor. Oglądałam wszystko jak leciało ( miałam wtedy lekko ponad 10 lat), nawet jakiś mecz który tak naprawdę mnie wcale nie interesował. Byłam w szoku widząc wszystko w kolorze. Ah to było piękne.
OdpowiedzUsuńKto by nie lubil niespodzianek? Oczywiscie sie zapisuje.A takich najmilszych niespodzianek ,ktore wspominam sa dwie: pierwsza kiedy narzeczony ( a obecnie maz) wystroil moj pokoj setkami pieknych roz.Kiedy otworzylma drzwi niczego sie nie spoziewajac,nogi sie pode mna ugiely z wrazenia.Druga niespodzianka jest zwiazana z inna bliska mi sercu osoba.Zaczne od tego,ze mieszkam za granica i rodzine swoja widuje sporadycznie i niestety za krotko...Czekalismy na moich rodzicow,ktorzy mieli przyleciec na Swieta Bozego Narodzenia.Mozecie sobie wyobrazic moja radosc kiedy za rodzicami z terminalu wyszedl moj brat we wlasnej osobie.Wiedzieli o tym wszyscy oprocz mnie! Nawet moj maz trzymal gebe na klodke co jest dla niego dosc nietypowe.To byl najlepszy prezent gwiazdkowy jaki dostalam w zyciu.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, za ten już trzeci wpis, utworzyłam świeżutkiego bloga i sprawdzałam czy jest :)
OdpowiedzUsuńA teraz o niespodziance 3 w 1
Pracując daleko od domu otrzymałam 1.paczkę od przyjaciółki. Dodatkowym zaskoczeniem było to, że dostarczył mi ją 2.posłaniec jak się później okazało, mieszkający 2 min od mojego domu rodzinnego-oczywiście nigdy wcześniej go nie widziałam,3.a jak to się stało, że bardzo szybko po tym zdarzeniu został moim mężem to do tej pory w głowę zachodzę :)
W zeszłe wakacje spotkała mnie bardzo zabawna niespodzianka. Poczułam się właściwie jak w jakimś reality show. Otóż...
OdpowiedzUsuńpewnego upalnego dnia nabrałam strasznej ochoty na mleczko w tubce- upragniony smakołyk z dzieciństwa. Ustawiłam na gadu gadu (dla żartu) opis: "Królestwo za mleczko w tubce". Rozmawiałam wtedy na gg z moją przyjaciółką i po jakiejś pół godzinie rozmowy na nagle napisała do mnie: 'follow the white rabbit, the matrix has you! Puk puk!'
W tym samym momencie ktoś zapukał do moich drzwi. Przeraziłam się, ale podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Za nimi stał chłopak mojej przyjaciółki z mleczkiem w tubce w dłoni! :D:D Przywiózł je specjalnie dla mnie.
Jest to oczywiście niespodzianka zainspirowana tym fragmentem matrixa:
http://www.youtube.com/watch?v=Smwrw4sNCxE
pozdrawiam!
arimor@o2.pl
Niespodzianki lubię wielce, więc ustawiam się w kolejce :)
OdpowiedzUsuńInfo na pasku bocznym bloga już jest.
Pozdrawiam
Chętnie się przyłączę do zabawy :).
OdpowiedzUsuńCo do niespodzianki, to w sumie z każdej cieszę się jak dziecko. Oczywiście dobrej :).
Super candy. Niespodzianką była moja kotka Lari;)
OdpowiedzUsuństaję w kolejce :)
OdpowiedzUsuńDziekuję za wizytę u mnie:)
Moja niespodzianka hmmmm taka Życiowa to nie wiem, ale ostatnio największa to praezent urodzinowy, który dostałam tydzień temu (A urodziny dopiero, 25 listopada) Nowiutka maszyna do szycia :P Nigdy nie miałam, szyć nie potrafię a zawsze o takiej marzyłam :) teraz próbuję szyć różne cuda, ale na razie tylko dziwactwa wychodza :) POZDRAWIAM
It's a wonderful candy! Link is on the right bar
OdpowiedzUsuńhttp://dommozanna.blogspot.com/
Niespodzianka...było ich w moim życiu wiele...oj tak bardzo wiele :) Pierwsza, to, kiedy dobra znajoma zdecydowała się na ryzykowną, nową terapię leczenia raka...i wygrała :) a druga...moje urodziny. Na pierwszym roku studiów. Przyjaciele zorganizowali mi je dwukrotnie :) najpierw takie zwykłe spotkanie w herbaciarni (i tak byłam zachwycona) a potem niespodziankowa impreza w naszym klubie studenckim, który udekorowali, przyniesli tort, swieczki, smiesznie opakowane prezenty, spiewy, karaoke, tance...oh az sie łza kręci w oku :) a...no i jeszcze jedna...tydzien temu...brzmiała "może spróbujmy jeszcze raz..." :)
OdpowiedzUsuńВ моей жизни много сюрпризов,хороших-плохих.я считаю что наша жизнь состоит из мелочей больших или маленьких.Я выиграла две конфетки подряд и это был сюрприз.Я познакомилась с новым человеком и это тоже сюрприз.Жизнь их нам дарит в большом количестве,главное понять что это был сюрприз и порадоваться.
OdpowiedzUsuńhttp://wwwdomovenok.blogspot.com/
Ja też ustawiam się w kolejce!
OdpowiedzUsuńA najwspanialszą jak dotąd niespodziankę jaka mi się w życiu przytrafiła znalazłam w tamtym roku pod choinką. Granatowy prezent w srebrne błyszczące gwiazdki z wypisanym moim imieniem był tak ciężki, że nie mogłam go spod choinki wydobyć! A w środku znalazłam... tarcze hamulcowe, cylinderki, klocki i łożyska do mojego niezdatnego od kilku miesięcy trabanta, na którego naprawę nie miałam wtedy pieniędzy! A autor niespodzianki w ciągu kilku kolejnych tygodni pomalutku doprowadził moje autko do pełni funkcjonalności:) Kocham takie niespodzianki!
Ciekawa jestem co też takiego znajdzie się w Twojej niespodziance? Może troszkę Twojej pięknej biżuterii? :P
OdpowiedzUsuńA co do niespodzianki - to największą niespodzianką byl fakt, że zostałam mamą. Dlugo nie mogłam zajść w ciążę. Postawiłam już krzyżyk i przyjęłam do wiadomości, że mamą już nigdy nie będę. I nagle (no powiedzmy nagle - bo 3 lata później, gdy postawiłam już krzyżyk) okazało się, że jestem w ciąży! Dość długo nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale w końcu wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, żebym zrobiła test ciążowy. Możesz sobie wyobrazić jaką miałam niespodziankę :). A teraz jako mama już 3-letniej panienki nadal jestem przeszczęśliwa, że tak się stało.
Takiego szczęścia jak dziecko nie da się z niczym porównać, ale wiedzą o tym tylko osoby, które dzieci mają :)
Pozdr
Michalina
http://haftowaneprezenty.blogspot.com
To i ja spróbuję szczęścia :)
OdpowiedzUsuńDla mnie, podobnie jak dla wielu z Was największą niespodzianką było zajście w ciążę, a właściwie sposób w jaki się o tym dowiedziałam. Kiedyś, w związku z bardzo silnymi bólami brzucha, zostałam skierowana na USG jamy brzusznej. Oczy mi wyszły z orbit, kiedy pan doktor powiedział: "A wie pani, że jest pani w ciąży ?..." Jeszcze ta wiadomość do mnie dobrze nie dotarła, kiedy lekarz dokończył: "... ale pęcherzyk płodowy jest pusty. Prawdopodobnie pani poroniła we wczesnym stadium ciąży." Kazał przyjść mi ponownie za dwa tygodnie (najgorsze chyba w moim życiu) i co się okazało ? Moja córeczka tam jednak BYŁA we własnej, ośmiomiesięcznej płodowej osobie !
Upss prostuję: oczywiście "ośmiotygodniowej" osobie :D
OdpowiedzUsuńI can't allocate the 1 biggest surprise in life. Every morning, when I wake up - a surprise and a gift from God. Smiles of people in the street, sun beams, flowers or snowflakes - unusual surprise gifts, and them very much-many.
OdpowiedzUsuńhttp://selkinypodelki.blogspot.com/
Zanim zapiszę się na Twoje candy, chciałam Ci bardzo podziękować za prezencik z wymiany świątecznej! Jest cudny! W broszce już się zakochałam! Jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo dziękuję:):)
OdpowiedzUsuńTeraz tak zapisuję się oczywiście na candy:D
I największa niepodziewajka:P Hm ciężko powiedzieć, jestem osobą, która niespodzianki szybko przewiduje i chyba nie mam takiej największej niespodzianki. Tak się zastanawiam czy kiedyś ktokolwiek zrobił mi jakąś niespodzianke hmm.. dobre pytanie przemyślę:P
Pozdrawiam:)
Przyjmuje zaproszenie na niespodziankę ;)
OdpowiedzUsuńMoja największą niespodzianka , jaka mnie dotąd spotkała było 9 lat temu gdy dowiedziałam się ,że będę mamusią pierwszy raz , reszty nie muszę chyba dopowiadać :)
o kurcze myślałam , ze jedyna moja odpowiedz taka , a tu prawie wszystkie :D
OdpowiedzUsuńZgłaszam się ;) A co do niespodzianki, to pamiętam że kilka lat temu byłam zaskoczona, gdy na liście osób przyjętych na studia medyczne zobaczyłam swoje imię i nazwisko. Medycyna była moim marzeniem od dziecka, ale nie wierzyłam że się dostanę. A tu taka niespodzianka!! Ogromna radość i niedowierzanie, łzy szczęścia i okrzyki radości. Zapamiętam tę chwilę do końca życia ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Z tego wszystkiego zapomniałam podać e-mail: kasandra_85@wp.pl :)
OdpowiedzUsuńzgłaszam sie :) tabaluu@wp.pl www.kolczykihandmade.pinger.pl
OdpowiedzUsuńja też się w kolejce ustawiam
OdpowiedzUsuńNa początek gratuluje pomysłu na candy:) moja największa niespodzianka wiąże się z pewnym bardzo trudnym ustnym egzaminem na studiach:)Każdy pojedynczo wchodził do sali a następnie losował karteczkę z pytaniami na które musiał odpowiedzieć. Jednakże jedna karteczka była wyjątkowa ponieważ nie zawierała żadnych pytań i ta osoba która ja wylosowała dostawała od razu 5. Jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy owa karteczka znalazła się w moich rękach!! Cieszyłam się jak dziecko:) nigdy tego nie zapomnę!! paulina_gruda@interia.pl
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością zapisuję się do Twojego candy- już ciekawi mnie co bedzie nagrodą, ale przynajmniej poćwiczę cierpliwość. A więc największą niespodzianką jaka mnie spotkała w życiu to informacja że moja mama jest w ciąży i że ja mając 20 lat zostanę siostrą po raz drugi. Wcale się tego niespodziewałam. A dziś kiedy mój braciszek poszedł właśnie do pierwszej klasy uważam że to była naprawdę fajna niespodzianka ze strony moich rodziców :)
OdpowiedzUsuńUstawiam się w kolejce. Bardzo podobają mi się Twoje biżuterujne twory i chętnie jakiś przygranę.
OdpowiedzUsuńa niespodzianka? Hmmm, może gdybym nagle znalazła kogoś w kim mogłabym się zakochać i ten ktoś zakochałby się też we mnie. A najlepiej gdyby był to książę na białym koniu ;)
bARDZO LUBIĘ NIESPODZIANKI TWOJE PRACE SĄ PRZEPIĘKNE,POZDRAWIAM
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny dzięki temu trafiłam na Twoje candy :o)
OdpowiedzUsuńNiespodzianek, które mnie zaskoczyły było wiele, głównie z rąk męża, drobnostki, które świadczyły o tym że słucha i jest niezłym obserwatorem.
Zapisuję się do candy ... zaś odnośnie niespodziewajki ... 18 wrzesnia wyszłam za mąż. Jednym z wazniejszych gosci było młode mmłżeństwo: Ewi i Artur - nasi przyjaciele. Okazało się, że w tym samym dniu mają drugie wesele. Od Ewi z rodziny. Jaka była moja mina kiedy się okazało, że wybrali mnie i G. Nie zapomnę tego do końca życia.
OdpowiedzUsuńWitam
OdpowiedzUsuńPragne zglosic sie do candy, aczkolwiek nie mam bloga, wiec podaje swojego maila: sariel69@tlen.pl
Nigdy nie bralam udzialu w czyms takim, aczkolwiek bardzo fajna sprawa z takim candy!
Pozdrawiam :)
Dopiszę się i ja po niespodziewajke :) A największą niespodziewajką w życiu było to iż jestem z moim mężem, odkąd byliśmy dziećmi zawsze się nienawidzieliśmy ale chyba zgodnie z powiedzeniem "kto się czubi ten się lubi" tak też się okazało i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z 2 dzieci :)
OdpowiedzUsuńcorsa42@o2.pl
OdpowiedzUsuńniespodzianki? niespodzianką jest każdy nowy dzień :)
Pozdrawiam, Iwona
ciekawe prace tworzysz. Chyba lubię niespodzianki... :) ale nie mogę nijak sobie żadnej przypomnieć na ten moment :)
OdpowiedzUsuńAgnieszka
Miłe niespodzianki to jest to, co Tygryski lubią najbardziej:)
OdpowiedzUsuńNa Twoją oczywiście się zapisuję:):):)
A ostatnia, niezwykle miła niespodzianka to prezent, jaki dostałam na urodziny od dziewczyn poznanych na forum portalu internetowago Szafa.pl.
Niespodziewałam się tego zupełnie, a pewnego dnia kurier wręczył mi wielką pakę, która była wypełniona jak się później okazało mnóstwem drewnianych przedmiotów do ozdabiania techniką decoupage...
Oj cieszyłam się (i nadal cieszę) z tych prezentów jak dziecko...
Prawie się popłakałam ze szczęścia:) Były tam przedmioty o których marzyłam: wielka taca, serwetnik, skrzynka na klucze, zegar ścienny, jajka, bransoletka, deseczki o różnych kształtach na kolczyki...
Niespodzianka marzenie:):):)
Jeszcze niczego z tych przedmiotów nie ozdabiałam, ale tylko dlatego, że nie chcę tego robić "na szybko", bez jakiegoś "pomyślunku"...
Ale jak już zacznę, to będe robiła tak, żebym była z ich ozdobienia bardzo zadowolona:):):)
Lubie niespodzianki, szczegolnie te mile :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko ze Szkocji
Edyta
edyta2902@yahoo.co.uk
hmmm...
OdpowiedzUsuńnajwiększa niespodzianka? jejku! było ich całe mnóstwo... największa chyba, gdy po studiach moje drogi i moich przyjaciół się rozeszły... i nikt nie mógł pojawić się na moich urodzinach... wszyscy mieli inne plany, byli daleko... miał dotrzec tylko moj facet. i para przyjaciół najbliższych, ale oni też w ostatniej chwili odwołali wizytę.
czułam, że coś się dzieje, ale i tak było mi troche przykro.
pojawili się wszyscy. w domu moich przyjaciół. z tortem. i wielgachnym lizakiem. najwazniejsze ze byli. to byl chyba najcudowniejszy prezent urodzinowy. piękna niespodzianka.
zasłużyłam na idział w zabawie?
Kurcze, nie widzę mojego komentarza, gdzie go zostawiłam ...?! Ustawiam się zatem jeszcze raz. Największą niespodzianką jest moja córeczka,która ma teraz 10 miesięcy, a ja czterdziestkę na karku i powiem szczerze, że na tak wspaniałą niespodziankę już w życiu nie liczyłam.
OdpowiedzUsuńGdzieś na samym końcu kolejki umieszczam się i ja.
OdpowiedzUsuńA niespodzianka? Hm... Kiedyś śniło mi się, że sprzedawałam po promocyjnej cenie szczeble drabiny do szczęścia. Nie było zbyt wielu chętnych na ten zakup, bo warunkiem było udostępnienie swojego szczebla innym, by mogli po nim przejść... Namawiałam, tłumaczyłam, prosiłam, w końcu kusiłam rewelacyjną ceną... w większości na próżno. Jedną z większych niespodzianek w moim życiu byłoby właśnie to, że ludzie pozwalaliby po tych swoich szczebelkach wspólnej drabiny do szczęścia przechodzić tak po prostu... :-)
http://zyrafowo.blox.pl/html
Niespodzianka w moim życiu były narodziny synka oczekiwaliśmy dziewczynki a tu takie zaskoczenie;)
OdpowiedzUsuńZapisuje się po ta niespodziankę;)
przed samym zamknięciem listy się dopiszę
OdpowiedzUsuńniespodzianka?
moje pierwsze "pończochowe "rajstopy, które dostałam od mamy- chabrowe zapakowane w pudełko z czerwoną różą, ale byłam zaskoczona,ze są dla mnie, myślala,że mama kupiła je dla siebie, ale to dawno było
Zapisuję się :)
OdpowiedzUsuńPrzy-Kominku.blog.onet.pl
Pozdrawiam!